"Swoją drogą Przewodnicząca rady zwróciła uwagę, że pod dyskusję komisji został poddany wniosek o zwiększenie i obniżenie (jednocześnie ?!) diet dla sołtysów i radnych, którego przewodnicząca komisji w ogóle wtedy przy sobie nie miała. Rozmawiano zatem o dokumencie (widmo?), którego ani treści, ani autorów część radnych, członków komisji nie znała i na oczy nie widziała. Znała tylko przewodnicząca komisji, ale trzymała wniosek w domu. Wyjaśnienie przewodniczącej komisji - „jestem radną od roku, mogłam nie wiedzieć, że wniosek musi być w dokumentacji, zapomniałam teczki, mam wiele innych obowiązków”.
Myślę, że nie tylko ja, gość i obserwator sesji Rady Gminy wyszłam z sali bez wyczerpującej odpowiedzi w tej kwestii. Co ciekawe, nie tylko w tej sprawie. Informacji o posiedzeniu komisji budżetu też nie było w informacji publicznej, ani na tablicach informacyjnych, ani na stronie internetowej gminy. Czyżby zasada jawności nie była obowiązująca dla wszystkich samorządów? A może są jakieś inne przyczyny i wyjaśnienia całej sprawy (i niezłego zamieszania)?
Wyjaśnienie, jak sprawy się miały:
Praca Komisji nad wnioskiem grupy radnych miała miejsce w dniu 28 XII 2011r. Treść wniosku łącznie z uzasadnieniem przedstawiłam całej Komisji. Wsród nich byli też wnioskodawcy. Nie było pytań ze strony radnych o wgląd do pisma. Radni odnieśli się do wpływu ewentualnych podwyżek diet na budżet gminy, zwrócili uwagę na zasadność wniosku wobec braku zmian w wysokości diet sołtysów od bardzo wielu lat (dzisiaj wiemy, że od 2002r) i ustalenia obecnych stawek diet radnych w 2006r. Kierując się troską o stan budżetu i nie zgadzając się na zmianę kwoty przeznaczonej na diety zapisanej w projekcie budżetu na rok 2012 zgłosili propozycję, by podwyższyć wysokość diet radnych i sołtysów o 20 zł, ale by jednocześnie zmniejszyć zryczałtowaną miesięczną kwotę (wysoką ich zdaniem) dla Przewodniczącej RG z 1200zł do 800 zł i dietę z-cy przewodniczącego za udział w sesji z 300 zł do 250zł tak, by kwota się zbilansowała. Mimo różnicy zdań większością głosów propozycja została przyjęta większością głosów jako propozycja Komisji Budżetu do prac na Sesji rady Gminy w Nowym 2012 Roku.
Stanowisko w tej sprawie przedstawiła Radca Prawny naszej gminy (pisownia org.):" Nie ma znaczenia, dla pracy Komisji brak załączenia do wglądu wniosku radnych, jednak pod kilkoma warunkami:
- jeżeli wszyscy członkowie Komisji byli powiadomieni, o tym, że wniosek radnych z 19.12.11 dot. podwyższenia diet radnych i sołtysów znalazł się w porzadku obrad Komisji (był przewidziany, zapowiedziany), - jeżeli treść wniosku (mimo jego braku w formie pisemnej) została rzetelnie przedstawiona członkom Komisji, - jeżeli na posiedzeniu Komisji większość była za podjęciem decyzji w tej sprawie (chodzi o wariant rozszezony o obniżki). Jeżeli warunki w/w zostały spełnione, to decyzja o poddaniu pod głosowanie była prawidłowa, przyjęta propozycja jest ważna i podlega dalszemu biegowi.
Podane przez Panią mecenas warunki zostały przeze mnie i Komisję spełnione: 1) wniosek był uwzględniony w planowanym porządku posiedzenia komisji(jako p.3)2) treść wniosku została przeze mnie przedstawiona (rzetelność każdy musi ocenić sam po przeczytaniu protokołu-służę pomocą w poznaniu jego treści)3) większość była za podjęciem decyzji o przyjęciu propozycji uwzględniającej i podwyższenie iobniżenie diet.Nie chcę być podejrzliwa, ale kolejne chybione zarzuty, cytowanie niedokładnie moich słów i to z wyrwanymi słowami z wypowiedzi wielozdaniowej, o czymś świadczą -prawda?
Radziłabym nie poddawać w wątpliwość zasadności pracy nad wnioskiem do którego w danej chwili nie ma do wglądu, bo wszystko było zgodnie z prawem. Lepiej zachować ostrożność w kwestiach, co do których materii się nie zna, bo można się narazić w najlepszym przypadku, na śmieszność. Ja przynajmniej nie wstydzę się przyznać, że jeszcze czuję potrzebę poznania prawa samorządowego i dlatego prosiłam kilkakrotnie o szkolenie dla Rady (z 15 radnych 11 pełni tę funkcję pierwszą kadencję i ma prawo nie wiedzieć wszystkiego). Ale szczytem nieżyczliwości jest zarzucanie mi, że popełniłam błąd, gdy go nie popełniłam. Pisanie, mówienie o piśmie-widmo było takim szczytem. Publiczne "wytrząsanie się" nad sprawą o której się wie niewiele jest ignorancją zasad. Złośliwość w kwestiach zasadniczych nie może mieć miejsca. Jest w tym krótkim tekście dwa kłamstwa. Jedno z nich: " Znała tylko przewodnicząca komisji, ale trzymała wniosek w domu." (dotyczy pisma złożonego przez radnych)
To nieprawda. Wniosek był znany osobom z Komisji, które podpisywały wniosek oraz wszystkim obecnym naKomisji ponieważ jego treść przytoczyłam łącznie z uzasadnieniem i odczytaniem bardzo dokładnie treści uchwały z roku 2006 (znalazłam w niej błąd w numeracji paragrafów). Drugiemu kłamstwu poświęcę oddzielny wpis.
Widzę też dowody na niezwykłą podejrzliwość piszącego. Są nimi częste używanie znaków zapytania i sama treść pytania np. "A może są jakieś inne przyczyny i wyjaśnienia całej sprawy (i niezłego zamieszania)?"
Uspokajam wszystkich. Nie było żadnych innych przyczyn i nie ma innego wyjaśnienia całej sprawy. Niby jakie? Zwykłe zapomnienie zabrania teczki z dokumentami świadczy o czymś więcej niż zapomnieniu? Niby o czym? Naprawdę nie zdarza się Wam, drodzy Państwo o czymś zapomnieć? zwłaszcza, gdy się spieszymy? Ja się nie wstydzę do tego przyznać, bo to moim zdaniem zwykła rzecz. Zwłaszcza jeśli przez ostatnich kilka dni przed Komisją (nawet w II dzień świąt po południu) pracowałam nad blogiem dla KGW- (obiecałam Kobietom, które nam pomagają taki gwiazdkowy prezent) i chciałam się z danej obietnicy wywiązać. A to rzecz jak mawia klasyk "oczywista oczywistość" wymagało i czasu, i wysiłku organizacyjnego. Hołduję zasadzie, że "albo nie obiecuj, albo dotrzymuj". Efekt pracy nad kroniką, którą "przeniosłam" do internetu możecie Państwo zobaczyć:
http://strachowka-kgw.blogspot.com/Chciałam dotrzymać danego słowa, spieszyłam się, ot i cała tajemnicza przyczyna braku wniosku do wglądu. Co, jak podkreślam, nie miało wpływu na procedowanie sprawy. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, że brak pisma na posiedzeniu Komisji utrudni podejmowanie decyzji przez Komisję, opóźniłabym posiedzenie o 10-15 minut i dostarczyłabym pismo. Dobrze, że na moją prośbę w tej sprawie wypowiedziała się pisemnie Pani Mecenas. Było to potrzebne dla uspokojenia rozedrganych emocji niektórych osób i pospiesznych złośliwości.
A zamieszanie robi sam autor tych słów. Nie od dziś zresztą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz